Nadesłano: 09.10.2010
Dotyczy: Szpital Psychiatryczny, ul. Brodowicza 1, 16-070 Choroszcz


Byłam na oddziale zamkniętym powyższego szpitala - przywieziona karetką (pod przymusem).

Szereg nadużyć, które spotkały mnie w szpitalu psychiatrycznym:

WPROWADZANIA  W BŁĄD ODNOŚNIE DZIAŁAŃ UBOCZNYCH LEKÓW

Dostawałam Rispolept - który między innymi powodował zaparcia i zatrzymanie moczu; po zgłoszeniu tego faktu lekarzowi uzyskałam odpowiedź, że zapewne z nerwów zaciskam zwieracze i dlatego nie mogę się wypróżnić (że to nie przez lek)... bagatelizacja moich uwag.

- Inni pacjenci mieli biegunki polekowe, wówczas otrzymywali odpowiedź, że to przez stres.

- Wystąpiło usztywnienie ciała po wyżej wymienionym specyfiku, gdy to zgłosiłam lekarzowi uzyskałam odpowiedź, że to przez 'chorobę' padł napęd (motoryka siada).

- Jako skutek uboczny wystąpił stan depresyjny , zobojętnienie - Wówczas dostałam odpowiedź, że zapewne dlatego tak się czuję, bo jest już jesień i brzydka pogoda za oknem...

- Dostałam psychozy polekowej, mówiłam o tym rodzinie przez tel. kom., wówczas chciano zabrać mi telefon... "żebym swoimi objawami nie męczyła rodziny". W końcu po interwencji rodziny 'lek' ów został odstawiony i wszystkie wymienione objawy minęły, łącznie z psychozą polekową i dyskinezą oczną.

MALTRETOWANIE PSYCHICZNE I FIZYCZNE (pobicia) PRZEZ PERSONEL
WYSZYDZANIE SKUTKÓW UBOCZNYCH LEKÓW

- Po lekach (rispolept) wystąpiła u mnie dyskineza (szybszy, mimowolny ruch powiek, a wcześniej unieruchomienie gałki ocznej) - wówczas słyszałam stwierdzenia od pielęgniarek, że puszczam do nich oczko, że je podrywam...

- Aluzje do pacjentów (w tym do mnie) odnośnie sfery seksualnej, że po tych lekach jesteśmy jak smerfy, a ja, smerfetka bez narządów płciowych (stwierdzenie, nawiązujące do spadku libido).

- Widziałam jak sprawdzano włosy i szukano wesz przez lupę u całkiem oględnie wyglądającej kobiety.

- Unikanie głębszych rozmów z pacjentami przez terapeutkę - jako tłumaczenie takiego postępowania, wskazanie braku logicznego myślenia u pacjentów (które notabene było spowodowane w niektórych przypadkach przez leki).

- Zaobserwowałam pobicie przez personel pacjenta, który na czas nie chciał wyjść z sali na obiad (został wywleczony i uderzony w brzuch).

PSYCHICZNE MALTRETOWANIE PRZEZ LEKARZY
I CELOWE WPROWADZANIE W BŁĄD

- Nie chciałam przyjmować leków (po odstawieniu Rispoleptu zostały wprowadzone nowe Abilyfy i Seroquel), wówczas lekarz zarządził ich rozpuszczanie; po mojej uwadze, że nie chcę aby te leki były rozpuszczane, uzyskałam odpowiedź, że kilka razy będą rozpuszczone, a później już nie, bo ona chce zobaczyć na mnie skutki uboczne leków (jak lek na mnie działa).

- Faktycznie wystąpiły skutki uboczne leków - stałam się cała czerwona na twarzy, wręcz bordowa (na rozmowie z lekarzem, gdy zwróciłam na ten fakt uwagę, uzyskałam odpowiedź, że zapewne się opaliłam (miałam wolne wyjścia)... Tak zapewne opala jesienne słońce.

- Poniżające traktowanie, umniejszanie godności osobistej - moje zdanie się nie liczy, nic nie mam do gadania - tutaj decydują za mnie lekarz i ordynator (ograniczanie woli człowieka).

- Uzyskałam zgodę na przepustkę, przyjechał po mnie brat, a wówczas dostałam odpowiedź, że żadnej przepustki nie ma, jak to stwierdziła oddziałowa - 'wymyślam'. Przy moim stanowczym stanowisku w tej kwestii uzyskałam odpowiedź, że wymuszam przepustki. Na szczęście po ostrej interwencji brata uzyskałam wyjście.

- Od innych pacjentów usłyszałam relacje , że kobiety np. nie mogą nakładać makijaży, żeby było widać jak lek działa (skutki uboczne leków).

- Nie mogą w dzień spać, tylko na siłę byli sadzani na krzesłach, żeby było ich 'widać'.

- Dostawali duże dawki leków po których rano mdleli; po uwagach na ten temat nikt im dawek nie zmniejszał, ani nie odstawiał leku.

SZKODY MORALNE

- Na sali obserwacyjnej nawet toaleta była pod wglądem ... musiałam publicznie się załatwiać.

- Okno mojej sali było tak usytuowane, że dokładnie było widać co robię (jak przebieram się, etc.); później słyszałam komentarze na ten temat.